13.08.2008
13:42
Poniedziałek - Piątek
Jeden z najdluzszych tygodni jakie ostatnio mialem... Meczacy i denerwujacy. Oczywiscie praca. Myslalem, ze sie wsciekne. W mojej nowej pracy koniec miesiaca oznacza droge przez meke, a tym bardziej, jesli wprowadzilo sie nowy system, ktorego nikt nie zna, a tym bardziej jesli ten system nie dziala jak powinien. Klalem jak szewc...A poza tym przechodze kolejny raz przez uroczy moment sluchania swojego imienia w roznorako poprzekrecanych wersjach. Niby nic, ale jak czlowiek ma wszystkiego dosc, to najdrobniejszy szczegol potrafi wyprowadzic z rownowagi.
Mialem goraca linie z cala Wielka Brytania. Dzwonily do mnie zdesperowane laski oczekujac pomyslnego rozwiazania ich problemow poczawszy od problemow technicznych, po proste obliczenia. Ogolnie uzyskiwaly rowniez porady psychologiczne i wsparcie. Te moje meskie silne ramiona, na ktorych mozna sie wyplakac... Anyway, ja bylem oaza spokoju, oczywiscie przez telefon. Nic dziwnego, ze tego tygodnia skonczyla nam sie herbatka o smaku melisy w biurze. Baaaaardzo jej potrzebowalem.
Jednego popoludnia, kiedy udalo mi sie w miare normalnie wyjsc z pracy spotkalem sie z Arkiem i pojezdzilismy po miescie w celach przyjemnosciowych i zakupowych. Arek wybieral sie na wesele, wiec trzeba bylo mu zakupic nowa koszule i krawat. Zakupy byly bardzo przyjemne, mimo ze nie skorzystalismy z podpowiadanych nam przez B lodow Haagen & Dazs w Galerii Mokotow. Ale na uwienczenie wieczoru pojechalismy na "Z Achiwum X". Film jest przecietny, przynajmniej wedlug mnie. Ladnie sie wpisywal w ogladanie pierwszej serii serialu co wieczor
Skomentuj










Magda
*.neoplus.adsl.tpnet.pl13.08.2008 | 19:12
kamil
koglyn13.08.2008 | 22:27