20.04.2008
23:25
Niedziela
|
Od rana probowalem sie zmobilizowac. Wyszedl z tego jeden akapit. Bieda!! Dalem sie namowic na obejrzenie 3 czesci Piratow z Karaibow i raczej nie zostane fanem tego filmu. Wieczorem pojechalem po Grace do pracy i odwiozlem ja na Mokotow. Mialem tajny plan przekazania jej prezentu na urodziny, ale wszystko sie popsulo, kiedy zobaczylem na stole to co jej kupilem tylko w innym kolorze. Well... Potem odwiedzilem B i Julke. Teraz musze sie spakowac. Jutro lece do Glasgow.
19.04.2008
22:51
Sobota
Poranek przywital mnie sniadaniem z winogron i deszczem za oknem. W sumie dzien byl krociutki, bo pojechalem do apteki wykupic lekarstwa, wrocilem i zasnalem. Obudzilem sie o 18:00. Zabralem sie za czytanie materialow do eseju. I na czytaniu sie skonczylo, bo mieszkanie zapelnilo sie ludzmi
18.04.2008
23:32
Piątek
|
Maly update do wczorajszego akapitu o wygladzie
Kiedy wychodzilismy z Arkiem ze szpitala od Ani pod budynkiem stal juz autobus. Nie bylem pewien czy to ten do Warszawy, czy w jakies inne miejsce, ale na wszelki wypadek podbieglem i kiedy juz mialem pytac dokad kierowca pokieruje
on z rozbrajajacym usmiechem powiedzial: "Ale ja nie do Warszawy". Nawet nie zdazylem sie odezwac. Grzecznie podziekowalem i wrocilem na przystanek. Bylem troche zdziwiony, ze kierowca wiedzial gdzie jade i podzielilem sie tym z Arkiem. Arek najzwyczajniej w swiecie odparl: "No bo Ty wygladasz na Warszawe".
A co do dzisiaj, to konczylismy w pracy szkolenie, ktore bylo mi potrzebne tylko po to, zeby poszerzyc moje horyzonty. Dostalem dzis numer rezerwacji w hotelu na ulicy Jamaica Street hehehe i vouchery na taksowki. Przejmuje sie troche tym wyjazdem, bo mam nadzieje, ze ich nie skompromituje. W poludnie zadzwonila do mnie Mama. Powiedziala, ze musi sie ze mna spotkac, bo ma dola. Powiedzialem jej o ktorej koncze i zaplanowalem akcje spotkan logistycznie. A wygladalo to tak:
Arek jechal dzis do Skierniewic, wiec umowilem sie z nim na Srodmiesciu o 17:31 kiedy to mielismy razem odjechac na Zachodni. Tam wysiadlem i spotkalem sie z Mama. Musialem podjechac na Szczesliwice do ortodontki po zapas gumek, bo pekaja mi niemilosiernie (czy taki watek pekajacych gumek podoba Ci sie, Madziu, bardziej?
) Arek przyjechal na Srodmiescie o 17:25, wiec mielismy troche ponad 10 minut, zeby sie pozegnac zanim wysiadlem z pociagu, a on pojechal dalej do rodzicow.
Wyladowalismy z Mama w Promenadzie, gdzie zjedlismy obiad w Pizza Hut, a potem na mile zakonczenie wieczoru miala byc komedia w kinie. No i bylismy na czeskiej komedii "Wycieczkowicze". To taka dosc inteligentna komedia, wiec nie polecam na odmozdzajacy wieczor. Europejskie kino mi podchodzi najbardziej, taka konkluzja
P.S. plotkarsko - technologiczny Dorro dostala od taty laptopa, wiec w tym momencie mamy 5 komputerow na stale (2 PCty, 3 laptopy) i jeden laptop tymczasowy, czyli moj pracowy komp na ktorym wlasnie edytuje notke przed snem
17.04.2008
22:02
o wyglądzie
Powyzej najnowsza piosenka Portishead zwiastujaca album "Third". Juz jestem podjarany. Uslyszalem ten singiel ktoregos razu, kiedy szedlem spac i przez sen zdazylem jeszcze zapisac w komorce tytul. Slodko przy niej zasnalem. Minelo pare dni i umieszczam ja na blogu. Juz szaleje na sama mysl, ze Portishead wydaje nowa plyte!!!
Wstalem o 6:30, bo o 7:30 bylem umowiony z Ewelina, ktora obecnie mieszka w Londynie. Ewelina nie pochodzi z Warszawy, wiec korzystajac z okazji, ze akurat byla w Polsce przyjechala do Wawy pozalatwiac pare spraw na uczelni. Na Zachodnim byla juz o 6:00, wiec i tak musiala na mnie czekac poltorej godziny. Musze przyznac, ze swietnie nam sie rozmawialo. I czulem ogromny niedosyt, kiedy wychodzilem z Coffee Heaven i bieglem w tym cudnym wiosennym deszczu do pracy
Ale jak zwiastuje tytul notki mialo byc o wygladzie. Np Magda po naszym ostatnim spotkaniu wyslala mi smsa: "... Odkad jestes w nowej firmie, wiecej sie usmiechasz i do twarzy Ci z tym". Od razu zrobilo mi sie cieplej na sercu. A poniewaz wczoraj mialem szczescie obciac wlosy postanowilem, ze zaloze do pracy nowa koszule (jedna z tych kupionych wczoraj). Dowiedzialem sie, ze A) ladnie sie obcialem B) swietnie wygladam (dawno nie czulem, ze wygladam swietnie) C) do twarzy mi w tej fryzurze. A kiedy znalazlem sie pod Wilenskim (okolicznosci wyjasnie za chwile), dresik rozdajacy ulotki wyjal sluchawke z ucha, podszedl do mnie, mimo ze stal w miejscu od dluzszego czasu i opieral sie o murek, wreczyl mi ulotke i powiedzial: "Piekny usmiech". No slabo? Czekalem tylko kiedy mi w te zebiska dowali
Ok, akapit powyzej byl mi potrzebny. Musialem sie dowartosciowac Raz na jakis czas musze sie poczuc lepiej w swojej skorze. Pod Wilenskim bylem dlatego, ze umowilem sie tam z Arkiem. Pojechalismy odwiedzic Anie, lezaca w szpitalu w Wolominie. Ania juz jest po operacji i wraca do zdrowia. My wracalismy z Wolomina rowno godzine
P.S. Agatko, na razie nie wroce na Yahoo! do szewskiej pasji doprowadza mnie kiedy szabanasty raz musze wklejac tam komentarz
16.04.2008
22:29
Środa
|
Dzis na zdjeciu w gazecie, a za pare dni na zywo w Dubaju zobacza to moje kolezanki z pracy. Zycie potrafi byc zaskakujace
Anyway nie mialem sie w co ubrac do pracy i decydowalem sie na repertuar w ostatniej chwili hihi Oczywiscie zapomnialem zalozyc perfum, ale przynajmniej zdazylem na pociag. Na lunch pizza (droga i za duzo kukurydzy), samo oczekiwanie napawalo mnie radoscia i jeszcze wiekszym glodem
Zostalem tez w trakcie pracy odwiedzony przez Mame, ktora zdala egzamin na pilota, ale byla zbyt spiaca, zeby sie cieszyc
Wiec pojechala do nas i podjeta przez Arka winkiem zdrzemnela sie przed telewizorem. Ja tym czasem wyszedlem z pracy i pognalem do Zlotych, gdzie bylem umowiony z B. Wsiedlismy w pociag i pojechalismy do mnie zjesc i obejrzec MTV Cribs
Najedzeni przyatakowalismy Promenade. Tym razem wyszlismy calo i z lupami z Zary. B odjechala autobusem na Mokotow, a ja z Arkiem powedrowalismy po drobne sprawunki do Reala. The End. W nastepnym odcinku...
15.04.2008
23:37
Wtorek
|
Z glodu w tej pracy nie umre. Czekaly dzis w kuchni cukierki urodzinowe. Jednak nic za darmo. Zostalem oddelegowany do kupienia kwiatow na prezent. Tak sie spisalem, ze musielismy kwiaty wymienic
A potem Studio Foksal i kontynuacja emocjonalnego tygodnia. Zwienczeniem dnia byl koncert (ze zdjecia powyzej). Nie dosc, ze spotkalem sympatycznych znajomych z OTA, zostalem obdarowany perfumami przez Magde (a baaaardzo ich potrzebowalem w tym momencie), to jeszcze koncert byl niesamowity i uscisnalem reke Renaty Przemyk.
14.04.2008
23:10
Poniedziałek
|
Rezyseria Muzyka Zdjecia Scenografia Wystepuja // powialo chlodem o poranku, mimo prognoza, jednak przeciwstawilem sie zimie // norweskosc szarosc depresjosc kosc zimnosc // ale prosze cie nie dziekuj mi za to bo to brzmi cokolwiek dziwnie // w dobrym zdrowiu stryjenke zastalem, winszuje stryjence // buty sznuruje, raczki caluje, zarcie kupuje, brzydko sie czuje // po lewej Wisla // SOME PEOPLE WANT IT ALL // cisza krepujaca co swidrowala w uszach zaklocona brutalnie przez ciezarowki wiozace zwierzeta na rzez // to jest taki blok, na ktorym sie kogos kladzie jak jest chory i trzeba takiej osobie pomoc, tam jest duzo ludzi i musi byc bardzo czysto // dzisiejszy program sponsoruja literki "nijakosc" i "za szybko", patroni medialni dziekuja za konsumpcje.
13.04.2008
11:27
Niedziela
|
Moj stary blog na Yahoo! 360 denerwowal mnie juz od jakiegos czasu, ale dzis nie wytrzymalem. Wiem, ze umieszczenie komentarza jest czasochlonne, dziekuje wszystkim, ktorzy sie starali. Przeczytanie go rowniez nie nalezy do najlatwiejszych. A ostatnio coraz czesciej nie moge nawet odczytac swojej ostatniej notki. Dla tego serwisu czas zatrzymal sie na 12 marca 2008. Dlatego tez inauguracja bloga tutaj
Zobaczymy jak to wszystko dziala i czy ta forma mi opdowiada.
Obecnie siedze sobie w domu i probuje sie za cos zabrac. Boje sie, ze minie mi kolejny dzien...




















RSS