Med Zoom

Rychlo w czas pojawilo sie zdjecie z mojego odlotowego weekendu... Pewnie ktos tam siedzi i przepycha zdjecia, ktore sie nie dodaly na stronke, ale jeszcze ze dwie moje fotki sie gdzies zawieruszyly :-P I tyle. Za to dzis przesiedzialem caly dzien przed kompem bezproduktywnie (czyli prawie jak w pracy) ;-) dopiero po poludniu zabralem sie za jakies potrzebne swiatu czynnosci ;-) Minal kolejny dzien. W poniedzialek lece do Londynu.

13.08.2008

14:33

Piątek - Wtorek


 
Moj urlop, dlugo oczekiwany, wyteskniony urlop!!!! (nadal nie dochodza moje zdjecia na mobloga, dlatego wklejam youtube'a. Moze to i lepiej, ta piosenka jest naprawde warta prezentacji. Ma w sobie energie...). W piatek do pracy pojechalem z walizeczka. Bylem przygotowany na to, ze prosto z biura jade do Mamy i wyruszamy z bratem, jego zona i Mama na podoboj Trojmiasta. Dawno nie mialem rodzinnych wakacji, wiec cieszylem sie na ten wypad. W czasie lunchu musialem wyskoczyc na slub Ani. Jednak doszedl do skutku. Mam nadzieje, ze Ania w koncu kiedys nauczy sie podejmowac jedna wiazaca decyzje, a nie w miedzyczasie zmienia zdanie szabanscie razy. Byla szczesliwa, wszyscy to widzieli.

Wrocilem do biura i skontaktowalem sie z Mama, ktora oglosila opoznienie wyjazdu. Tak sie wszystko pokielbasilo, ze brat w koncu nie pojechal. Za to pojechalismy z Mama i Arkiem we trojeczke. Mielismy wyjechac w sobote rano, a wyruszylismy jakos po poludniu. Oczywiscie obowiazkowo zatrzymalem sie na stacji BP w Ostrodzie, na ktorej spedzilem kiedys z Grace i MaD sporo czasu. A potem w Gdansku bylo juz coraz fajniej. Super, ze moglem sobie pojezdzic samochodem, samochod nie szwankowal, sloneczko przygrzewalo. Poznalem Grazynke Arka, z ktora spedzilismy caly dzien. Zeszlismy Trojmiasto wzdluz i wszerz. W sumie opalalem sie tylko jednego dnia. 

Troche odpoczalem. Nie mialem wiele czasu na przemyslenia, bo caly czas cos sie dzialo. Wrocilismy we wtorek. Wyjechalismy z Gdanska w deszcz z samego rana, wiec nie bylo czego zalowac ;-) Po drodze Arek chcial zgarnac datowniki okolicznosciowe, wiec zatrzymalismy sie w Ostrodzie (tak, tej samej od stacji BP, to bardzo ladne miasteczko z uroczym jeziorkiem i zameczkiem), potem w skansenie w Olsztynku i Nidzicy. We wtorek wieczorem bylem juz w Wawie. Nadal mam urlop. Zamierzam sie nim cieszyc :-P

13.08.2008

14:17

Poniedziałek - Czwartek


Ot tak minal mi koleny tydzien zycia. Bylo spokojniej niz w poprzednim tygodniu, ale meczace laski nadal meczace pozostaly. Te ktore nic nie wiedzialy, wydawaly sie nie wiedziec wiele wiecej... Minal mi tydzien na narzekaniu na prace. Nie widze w tym jakos sensu. 

Mielismy goscia. Spal u nas chlopak, ktory chcial wynajac jeden z pokoi. Koles ma 19 lat i dopiero zaczyna studia. Kolejny powod do refleksji. Na razie z wynajmowania i tak nic nie bedzie, ale on sie uparl, zeby do nas przyjechac. Wrocilem wspomnieniami do momentu kiedy ja mialem 19 lat.

Przynajmniej melisa wrocila...

13.08.2008

14:02

Sobota - Niedziela

 


Weekend zapowiadal sie fajnie. Spaly u mnie Ania i B. Ania jednak wpadla na pomysl, ze poprosi mnie o pomoc w przeprowadzce. Na poczatku myslalem, ze mam tylko przewiezc rzeczy z Radzymina (do ktorego sie tymczasowo wyprowadzila) na Zoliborz, gdzie wynajela mieszkanie. Nic bardziej mylnego, musialem pojechac do Radzymina, wziac samochod, pojechac z nia na Grochow, zapakowac rzeczy do samochodu, pojechac na Zoliborz, rozpakowac rzeczy i nie udalo nam sie wrocic do Radzymina zeby zamknac sprawe przeprowadzki tego samego dnia, bo ostatni autobus do Warszawy odjezdza o 20:30... 

Dlatego pojechalem do siebie, a nastepnego dnia rano musialem znowu byc na Zoliborzu, skad pojechalismy na grochow, a potem do radzymina, z ktorego to wracalismy autobusem. Myslalem, ze sie wsciekne. Ania po stokroc sie zarzekala, ze nie bedzie slubu i ze to koniec, a ta przeprowadzka jest tylko tymaczasowa co by sie nie dzialo. Kolejny cieply dzien. W biegu wpadlem do Reala po zakupy, przygotowalem obiad i wyruszylismy z Arkiem i Dorro na Batmana do kina Atlantic. Fajny filmik, nie powiem. Swietna kreacja stworzona przez Heatha Ledgera. Byl naprawde bardzo utalentowanym aktorem.

13.08.2008

13:42

Poniedziałek - Piątek


Jeden z najdluzszych tygodni jakie ostatnio mialem... Meczacy i denerwujacy. Oczywiscie praca. Myslalem, ze sie wsciekne. W mojej nowej pracy koniec miesiaca oznacza droge przez meke, a tym bardziej, jesli wprowadzilo sie nowy system, ktorego nikt nie zna, a tym bardziej jesli ten system nie dziala jak powinien. Klalem jak szewc...A poza tym przechodze kolejny raz przez uroczy moment sluchania swojego imienia w roznorako poprzekrecanych wersjach. Niby nic, ale jak czlowiek ma wszystkiego dosc, to najdrobniejszy szczegol potrafi wyprowadzic z rownowagi. 

Mialem goraca linie z cala Wielka Brytania. Dzwonily do mnie zdesperowane laski oczekujac pomyslnego rozwiazania ich problemow poczawszy od problemow technicznych, po proste obliczenia. Ogolnie uzyskiwaly rowniez porady psychologiczne i wsparcie. Te moje meskie silne ramiona, na ktorych mozna sie wyplakac... Anyway, ja bylem oaza spokoju, oczywiscie przez telefon. Nic dziwnego, ze tego tygodnia skonczyla nam sie herbatka o smaku melisy w biurze. Baaaaardzo jej potrzebowalem.

Jednego popoludnia, kiedy udalo mi sie w miare normalnie wyjsc z pracy spotkalem sie z Arkiem i pojezdzilismy po miescie w celach przyjemnosciowych i zakupowych. Arek wybieral sie na wesele, wiec trzeba bylo mu zakupic nowa koszule i krawat. Zakupy byly bardzo przyjemne, mimo ze nie skorzystalismy z podpowiadanych nam przez B lodow Haagen & Dazs w Galerii Mokotow. Ale na uwienczenie wieczoru pojechalismy na "Z Achiwum X". Film jest przecietny, przynajmniej wedlug mnie. Ladnie sie wpisywal w ogladanie pierwszej serii serialu co wieczor ;-)

13.08.2008

13:30

Niedziela


Noc spedzilem w miejscu oddalonym od stolicy Holandii o 150 km. Ale poniewaz gospodarze byli przemili i nie zglaszali obiekcji, a poza tym system autostrad jest tam o wiele bardziej rozwiniety od tego w Polsce, to podroz nawet nie byla szczegolnie uciazliwa). Spalem sobie na krolewskim lozu w pokoju z jacuzzi. Dostalem swoj wlasny szlafrok i przed snem bawilem sie jeszcze z kotkami. Pokoj, w ktorym spalem jako jedyny mial zaslony w oknach. Holenderskie domy slyna z tego, ze nie maja zaslon, ale skoro to pokoj goscinny ;-) Na sniadanie dostalem swiezo wyciskany sok z pomaranczy i kanapki z serem, a do tego pyszna herbatke. Zostalem odwieziony na Schiphol i przeszedlem przez odprawe byskawicznie. 

KLM w ramach przeprosin przeniosl mnie do pierwszej klasy. Wiec zjadlem sobie cieplutkie sniadanko zlozone z trzech potraw. Risotto z kokosami, dzemik morelowy i racuchy. Do tego ser kozi i plesniowy ze slodko cierpkim sosikiem a na deser pudding z owocami polany smietanka. Ogolnie calkiem niezle i znowu swiezo wyciskany sok z pomaranczy. Chcialem juz jak najszybciej wyladowac w Warszawie. Na pokladzie leciala ze mna aktorka wystepujaca u Szymona Majewskiego w Rozmowach w tloku jako Krystyna Janda i Doda. Chcialem jej powiedziec, ze wg mnie swietnie gra, ale nie starczylo mi odwagi. Z samolotu wyszedlem pierwszy. Dojechalem do mieszkania. Byl cieply niedzielny poranek, wzialem letni prysznic, rozlozylem ciuchy, pochowalem prezenty i padlem na lozko. Obudzilem sie kolo 19:00. Tak mi minela niedziela. Przynajmniej udalo sie wrocic do domu.

26.07.2008

22:02

Sobota


Mialo byc Scotland Holland Poland, a wyszlo Scotland Holland :-P Mialem byc w 4 miastach jednego dnia Edynburgu, Glasgow, Amsterdamie i zabraklo Warszawy. A to bylo tak, odjechalem z Edynburga autobusem. W Glasgow bylem przed 15:00. Wsiadlem w kolejny autobus i dojechalem na lotnisko. Na stanowisku siedziala ta sama pani co wczoraj. sMiala sie, ze Polak, ktory mial jej ukladac plytki nawet nie przyjechal, wiec mogla mnie wziac na noc, zebym jej te plytki zrobil. Well, zalezy co kto uwaza za smieszne...

Bylem na lotnisku nawet na godzine przed odlotem. A samolot spoznil sie o godzine. Co zatrzymalo mnie na noc w Amsterdamie. Dolecielismy spoznieni o godzine. A kiedy wyladowalismy, moj samolot do Warszawy wlasnie wystartowal. Co za pierdolony zbieg okolicznosci. Dzis bede spac u znajomego, z ktorym pracowalem w poprzedniej firmie. Dzis ta piosenka powyzej nie odnosi sie do mnie. Wolalbym byc w domu juz od piatku zamiast podorozowac.

Siedze przed lotniskiem i czekam na tego kolesia. Dobrze przynajmniej, ze tu jest internet... Pozdrowienia z Amsterdamu...

25.07.2008

23:17

Piątek

Med Zoom

W czasie lunchu wyskoczylem jeszcze na ostatnie zakupy. Biegalem po Glasgow i kupowalem ostatnie pierdy, a slonce grzalo moje spocone cialo :-P Bylo ostro goraco. Ja tu popitalam w sweterku, a kolesie chodza bez koszulek. Dla Szkotow swietem jest dzien, kiedy temperatura powietrza osiaga 25 stopni. Juz przy 23 chodza bez koszulek po miescie. Nie wiem ile bylo tym razem, ale pare nagich torsow sie zdarzylo.

Wrocilem do biura i nadal mialem co robic. Pomagalem przez telefon jednej lasce z Edynburga, odpowiadalem w tym czasie na maile i skreslalem z listy rzeczy juz zrobione. Na sam koniec zawolala mnie jeszcze jedna panna i siedzialem z nia troszke za dlugo. Do samolotu zostalo mi poltorej godziny. Wybieglem z tobolami jeszcze do Bootsa po krem dla kolezanki i szybko pobieglem na autobus, bo nie chcialo mi sie wyjmowac kasy na taksowke z bankomatu. A gdybym mial zaplacic karta, musialbym zostawic napiwek, a nie mialem przy sobie zadnej gotowki. Pobieglem na autobus.

Wszystko byloby super, gdyby kierowca autobusu:
a) nie czekal na pana, ktory wsiadl na jednym z przystankow i nie mial przy sobie gotowki. Czekalismy az wyjmie kase z bankomatu za rogiem.
b) nie zamienial sie z drugim kierowca tuz przed wjazdem na teren lotniska

Wbieglem do terminalu i ustawilem sie pod ekranem z napisem KLM Amsterdam. Przede mna stala rodzinka i nadawala 4 walizki. Ocipiec mozna. Ale przeciez stoje w kolejce, wiec bedzie dobrze. Chwile pozniej oblal mnie zimny pot. Myslalem, ze takie rzeczy dzieja sie tylko w filmach. Na moich oczach z ekranu zniknal napis KLM i ekran sie wylaczyl. Podbieglem do tej laski, pytam ja czy moge sie jeszcze wchekinowac, a ona mi na to, ze kolezanka sie tym zajmuje. Zaraz przyjdzie.

Kolezanka oczywiscie zadzwonila do obslugi naziemnej i okazalo sie, ze cala papierologia zostala juz zrobiona. Nie mam szans na dostanie sie na poklad. Od powrotu do domu dzielila mnie jedna minuta, no moze piec. Poczulem nieopisana wscieklosc i bezradnosc. Nie wiem czy firma oplaci mi kolejna noc w hotelu. Pani, ktora mnie nie wpuscila zobaczyla moja desperacje i zabrala mnie do stoiska KLMu, gdzie uprzejmy starszy pan, przebookowal mi bilet na sobote!!!!

Postanowilem, ze wroce do biura i na spokojnie omysle plan dzialania. Oczywsicie wszyscy byli ostro zaskoczeni, ale nikt nie zaoferowal pomocy, a laska z ktora siedzialem na koncu zapytala czy to przez nia, a kiedy zaprzeczylem zmyla sie, zeby tylko nie sluchac calej historii. Skontaktowalem sie ze znajomymi z Glasgow, nadal byli w Hiszpanii. Drugi znajomy nie odezwal sie od wtoreku kiedy to go potrzebowalem, wiec stwierdzilem, ze dam sobie spokoj. Pomyslalem, ze przeciez Edynburg jest blisko i tam tez mam dwie mozliwosci. Wiec skontaktowalem sie z kim trzeba i z usmiechem na ustach obwiescilem Pani dyrektor, ze jade do Edynburga :-)

Nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo. Zostalem ugoszczony iscie po krolewsku. Mieszkalem w samym centrum i nawet dostalem wlasne lozko. A Edynburg jest przeciez piekny. Do Polski wracam jutro.

Med Zoom

Stal sobie bezczelnie pod oknem mojego biura przez cale 8 godzin. Co chwile moglem sobie na niego zerknac. Dzis musi byc gdzies indziej, na jego miejscu stoi BMW.

W czasie lunchu musze skonczyc zakupy , o ktore mnie poproszono, a potem jade na lotnisko. Jeszcze sporo pracy przede mna teraz. Tak wiec sie za nia zabieram :-)

24.07.2008

22:52

Czwartek cd

Med Zoom

No prosze jednak zdjecia doszly. I jak milo, ze w zlej kolejnosci hehehe To drobna pamiatka z Edynburga. Zdjecie zrobione podczas przerwy na lunch, kiedy szedlem sobie na Princess Street, zeby zapolowac na jakies jedzonko. 

Tak jak zaplanowalem, pomkrecilem sie jeszcze po Centrum kiedy wyszedlem z biura. Pociagi miedzy Glasgow a Edynburgiem jezdza co 15 minut, wiec stwierdzilem, ze nie musze sie spieszyc. Poszedlem sobie na Royal Mile, odiwedzilem kosciolek, pomodlilem sie chwilke i poszedlem na stacje. Pociag o 18:45 odjechal mi sprzed nosa. Spoko, za 15 minut bedzie nastepny. Mylilem sie. Ten o 19:00 zostal odwolany. Kolacje chcialem zjesc juz w Glasgow, ale majac w perspektywie pol godziny czekania, stwierdzilem, ze zjem cos na miejscu i tak tez uczynilem.

Odjechalem sobie pociagiem o 19:15. W Glasgow wialo niemilosiernie. Wrocilem do hotelu, oplacilem reszte pobytu i poszedlem do pokoju, gdzie po relaksujacym prysznicu obejrzalem Big Brothera i zasnalem :-)

<< < 12345... 9 > >>